La Palma i Teneryfa 2016 – 26 – Pico del Teide

La Palma i Teneryfa z Belgią po drodze 2016

Zdobywam (hehe) najwyższy szczyt Hiszpanii

flaga hiszpanii
Teneryfa – Pico del Teide
26.01.2016
4 627 km

Wychodzę po siódmej. Plan na dziś to El Teide.
Można wdrapać się tam na górę przed świtem, spędzając noc w schronisku Altaviste Refuge i wychodząc z niego najpóźniej o 7:30 rano (koszt noclegu 25 euro).
A można też pójść na łatwiznę, jak ja :p i podjechać do parkingu na wysokości, bagatela, 2356 m. n.p.m! Dalej na wysokość 3555 metrów wjedziemy wagonikiem kolejki linowej Teleférico (koszt 27 euro na górę i w dół, Hiszpanie płacą połowę). Pozostałe do szczytu 163 metry trzeba pokonać pieszo. Szlak numer 10 to Telesforo Bravo Trail od imienia miejscowego geologa, który przysłużył się nauce.

teneryfa el teide
El Teide

Żeby wejść na szlak numer 10, trzeba mieć specjalne (bezpłatne) pozwolenie.
Ilość osób, które mogą wejść na szczyt jednego dnia jest limitowana i bardzo dobrze, bo przynajmniej nie ma tłoku. Pozwolenie wykupuje się na konkretny termin, danego dnia, na dwie godziny.
Mój plan był pierwotnie taki, żeby wjechać na górę kolejką, a wracać pieszo przez Montaña Blanca. Jakoś nigdzie wcześniej nie mogłam znaleźć sensownych informacji z dokładnymi mapami i czasami przejścia lub choć odległościami (bo raczej te są tu wszędzie podawane, co jest dość bez sensu jak dla mnie). Choć wiem, że takowe istnieją po hiszpańsku. Więc tak naprawdę dopiero przy szlakach są porządne informacje.
Jednak z mapy wynikało, że pieszy spacer, to jakieś 5 – 6 kilometrów w dół, a potem jeszcze ze dwa do parkingu. Czyli do wieczora.
Odpuszczam więc tym razem ten pomysł, bo zmęczona jestem już podróżą i zapieprzaniem, a co najważniejsze chcę jeszcze zobaczyć La Oratova, bo jakoś mam niedosyt ładnych miasteczek ;) Howgh.

teneryfa teleférico na el teide
Teleférico

Droga z El Medano teoretycznie powinna zająć godzinę, mi zajmuje półtorej. Miejscami jest wąsko na zakrętach, a potem pojawiają się niesamowite krajobrazy, więc nie można się nie zatrzymać. Choć na razie skały toną w cieniu, to i tak są przepiękne!
Końcowy odcinek drogi jest już płaski i prosty, bo biegnie dnem ogromnego krateru! I tu czeka na mnie widok, który bardzo bardzo chciałam zobaczyć! Droga biegnąca prosto w dal, wśród równiny, do stóp mitycznej góry Guanchów, która podtrzymuje niebo… Tak, dokładnie tak właśnie miało być i jest! Kolejne marzenie, o dziwo większe, niż zdobycie samego szczytu… Widok przepiękny i zdecydowanie wart pokonania tysięcy kilometrów!
Pod stacją kolejki jest spory darmowy parking. Kolejka zaczyna działać o dziewiątej, ludzi już trochę czeka. Trafiam oczywiście na Polaków. Facet z trzema dzieciakami, a potem jeszcze cała grupa! Cóż, koniec tego dobrego… ;) Polaków zresztą na Teneryfie jest mnóstwo, jeśli widać kogoś, kto nie wygląda na Hiszpana, to będzie to albo Niemiec (raczej starszy) albo Polak (raczej młodszy).
Toalety są i na dole i na górze.

teneryfa górna stacja teleférico na el teide
Górna stacja Teleférico

Wagonik kolejki pokonuje ponad tysiąc metrów wysokości w niecałe dziesięć minut, więc wrażenie robi to spore.
Cóż, czas zmierzyć się z legendą… Ruszam od razu w górę, na wysokość 3 718 metrów, czyli na najwyższą górę Hiszpanii – Pico del Teide.
Nie jest to łatwe 160 metrów. Każdy krok sprawia mi trudność. Nie wiem tak do końca, na ile spowodowane jest to wysokością, a na ile moim ogólnym zmęczeniem podróżą. Teoretycznie droga w górę zajmuje czterdzieści minut i tyle też idę. Noga za nogą, kroczek za kroczkiem, ale udało się! Co z tego, że na końcu z całej grupy? ;)
Zresztą, tak całkiem na końcu to nie byłam, za mną wdrapało się jeszcze starsze małżeństwo. Bardzo starsze. Pani mówiła, że mąż jej nie powinien już robić takich rzeczy, ale chciał i spełnił swoje marzenie! To im należą się ogromne brawa i podziw!
Oczywiście, dla niektórych może to głupota, wszędzie są ostrzeżenia, że jeśli ktoś nie ma kondychy (to ja ;) ) lub słabe zdrowie, problemy z sercem itp itd, to nie powinien tego robić. No jasne, człowiek nie powinien też latać ani jeździć z prędkością TGV ;)

teneryfa kszlak na el teide
Szlak na El Teide. To żółte to siarka.

Na szczycie siedzimy i gadamy w międzynarodowym towarzystwie. Jeden koleś, Italiano, mieszka i pracuje w Hiszpanii, bo taniej i łatwiej o pracę. Drugi, Anglik, pracuje dla Lufthansy.
Widoki super, choć jest akurat mgiełka, która przesłania wszystko w dole.
Jest bardzo zimno, głównie z powodu wiatru, więc rękawiczki i ciepła kurtka bardzo się przydają!
Wszędzie śmierdzi siarkowodorem, czyli zgniłymi jajami. Wytrzymać się tego za długo nie da, opary wydobywają się z różnych dziur. Jeśli się przy takiej stanie, to można się nieźle ugrzać! A w skrajnym przypadku, gdy za blisko, to nawet oparzyć!
Siarka leży też na zboczach krateru w postaci żółtych osadów i wszędzie stoją sejsmografy i inne urządzenia, bo El Teide jest wciąż żywy. Ostatnio wybuchł ponad wiek temu, zalewając lawą port na wybrzeżu. Kto wie, kiedy będzie następny raz? Geolodzy nie mają wątpliwości, że może to nastąpić w każdej chwili (tak samo, jak na La Palmie i El Hierro – najmłodszej wyspie).

teneryfa widok z el teide
Widok z El Teide

Według legendy, dawno dawno temu, diabeł Guayota porwał boga światła i słońca Mageca i uwięził go w wulkanie, pogrążając świat w ciemności. Guanchowie poprosili innego swojego boga Achamana o interwencję. Achaman walczył z Guayotą, uwolnił Mageca z podziemi i zamknął Guayotę w wulkanie. Gdy wulkan wybuchał, Guanchowie palili ogniska, by przestraszyć Guayotę.
Cóż, czas złazić. Teoretycznie na górze można spędzić godzinę, ja byłam 1h45 i nikt tego nie sprawdzał. Choć strażnik chodzi w te i we wte pilnując.
I chyba dobrze, bo gdy schodzę w dół kłębi się tu dziki tłum… Kolejna grupa wymądrzających się Polaków… Są zresztą wszyscy, chyba cały przekrój turystycznego towarzystwa. Łącznie z dziewczyną na obcasach, która wyszła na szlak.

teneryfa krater el teide
Krater El Teide

Bo szlaki na dole są jeszcze dwa, numer 11 i 12 (tu już nie trzeba mieć pozwolenia). Jeden wiedzie w kierunku wielkiego krateru do punktu widokowego Pico Viejo, drugi do drugiego punktu widokowego La Fortaleza i dalej do Montaña Blanca.
Idę kawałek tym drugim, skoro już tu jestem, żeby przejść się wśród księżycowego magmowego krajobrazu, który wykreował Guayota. Tu to już luzik w porównaniu z wycieczką na górę, choć gdy trzeba zrobić kilka kroków w górę, to znów się męczę. Widać pięknie szczyt i jest nawet ścieżka, którą płynęła lawa! Jak autostrada.
Obserwuję jeszcze przez chwilę wagoniki i uciekam od tłumu, bo mam go już dość! Teide National Park to zresztą jeden z najczęściej odwiedzanych parków narodowych na świecie. I to widać, niestety.
Na dole aut tyle, że mimo, że miejsc jest sporo, to teraz ich brakuje.

teneryfa el teide z drugiej strony
El Teide z innej perspektywy

Więcej zdjęć z La Palmy i Teneryfy znajdziecie tu:

la palma wyspy nakaryjskie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *