La Palma i Teneryfa 2016 – 21 – Puntagorda

La Palma i Teneryfa z Belgią po drodze 2016

Miały być migdały

flaga hiszpanii
La Palma – Puntagorda
24.01.2016
4 361 km

A w południe miałam być już w Puntagorda, gdzie miał być jakiś konkurs na najładniejsze migdały.
Bardzo chciałam zobaczyć Festiwal Kwitnących Drzewek Migdałowych, ale nie ma on stałego terminu, data jest ustalana w zależności od tego, kiedy drzewkom zachce się zakwitnąć ;)
Więc gdy kupowałam bilety, nie dało się tego tak do końca przewidzieć. Celowałam i nie udało się – jestem tydzień wcześniej :/
A dziś w Puntagorda jest też bazar z rękodziełem i wyrobami rolników z okolicy. W Puntagorda zatrzymuję się na chwilę, jeżdżę w te i we wte, bo miało się to wszystko odbywać przy ratuszu, ale nic się nie dzieje. Dopiero jak się zatrzymałam i zerknęłam na mapę, to okazało się, że market jest w pobliskim El Pinar.
Puntagorda też jest ładna, ma ładne widoki, więc chcę tu jeszcze później wrócić, żeby porobić jakieś zdjęcia. Oczywiście ta sztuka mi się nie udała ;)

la palma ruta de los volcanes
Fotka zamiennik z Ruta de los Volcanes

W El Pinar pełno aut, znów ciężko się gdzieś wcisnąć. Atrakcją jest… taras ze szkła nad przepaścią ;)
Więc do marketu trafić nietrudno, trzeba iść tam, gdzie wszyscy :) Turystów raczej mniejszość, głównie Hiszpanie – super! Market jest w zamkniętym budynku, więc o pogodę nie trzeba się martwić.
Chyba się jednak trochę spóźniłam, bo część straganów jest pusta. Rękodzieło jest, ale nic szczególnego. Za to w części 'jadalnej’ jest rzeźnik, są warzywa i owoce i są słodkości. Tych ostatnich najbardziej chce mi się spróbować, więc kupuję kilka ciasteczek migdałowych – pycha – bez chemicznego smaku.

la palma mercado w puntagorda
Mercadilo

No i udało mi się dostać Principe Alberto, czyli deser, który robiła ponoć Matilde Arroyo – cukierniczka z Los Llanos dla księcia Alberta z Monako. Deser pozostał na wyspie jako tradycyjny tutejszy wyrób i jest pyszny! Mus czekoladowy z pokruszonymi na wierzchu migdałami. Jadłam go przez trzy dni, bo mniejszego pudełeczka nie było i wciąż był pycha.
Żałuję, że nie udało mi się kupić migdałów, nigdzie nie było (nie wiem czy już czy w ogóle).
Ale za to bardzo się cieszę, że dostałam likier z nispero – to owoc, który u nas nie rośnie i nie wiedziałam dotąd, że istnieje. Są to dość małe żółte kulki, które rosną na drzewach. Gdzieś zdawało mi się, że widziałam, zerwałam kilka na spróbę. Te były dość małe i smakowały bardziej jak mirabelki. Prawdziwe nispero ma ponoć smak cynamonu i wanilii, te, które jadłam były inne, więc do dziś nie wiem, czego dokładnie spróbowałam ;)

la palma jaskinie
Jaskinie – ciekawe, czy kto pierwszy ten lepszy? I czy są dziedziczone? A może wspólne?

Likier jest przepyszny w smaku, delikatny i faktycznie smakuje cynamonem i wanilią.
Co dziwne, kupiłam go od Niamca, który mieszka na La Palmie od dwudziestu ośmiu lat. W żadnym sklepie jakoś likieru z nispero nie udało mi się wczyaić, więc cieszę się ogromnie ze zdobyczy :) I znów żałuję, że nie mam dużego bagażu ;)
Można też za dwa euro spróbować soku z trzciny cukrowej, super. Smak charakterystyczny, ale nic specjalnego.
I znów już robi się późne popołudnie, więc czas ruszać dalej.

la palma kocur
Kocur

Więcej zdjęć z La Palmy i Teneryfy znajdziecie tu:

la palma wyspy nakaryjskie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *